wtorek, 9 sierpnia 2011

Daleko i blisko do siebie

Ulubiony jedzie Daleko, a za moment Jeszcze Dalej... Przez następny miesiąc nasze drogi przetną się dwa razy, ale jedynie w przestrzeni bo w czasie i okolicznościach się rozmijamy. Czy z tą samą muzyką i tymi samymi audiobookami na Ipodach będzie nam  bliżej do siebie?
Wybieram płyty i książki, zgrywam... Czułości tyle w to wkładam... Już tęsknię...

czwartek, 28 lipca 2011

Jutro...

Jutro. Jutro. Jutro... Ma być las, ma być cisza, ma być taras. I nie będziemy się nigdzie spieszyć... Jak ja się cieszę :-)

I tylko jeszcze spakować się trzeba (jak zwykle za dużo i jak zwykle na ostatnią chwilę) i przespać noc, rano do pracy na moment wejść i pozamykać sprawy. A potem zrobić sobie mocnej herbaty i pijąc powolutku poczekać aż Ulubiony przyjedzie i zabierze w zieloność. 

środa, 20 lipca 2011

To co ważne

Sterta książek do przeczytania wcale nie maleje, na liście "must" co rusz pojawiają się nowe pozycje. Zaległości filmowych coraz więcej. Od planów spotkań "na kawę", "na dobre jedzonko", "na pogadanie" w kalendarzu gęsto. Muzyka wpada w ucho gdzieś w drodze i pomiędzy. A w Ipodzie podcastów na tydzień słuchania bez przerwy... I jeszcze życie codzienne, rozmowy, gotowanie, praca... 

Żyję odruchowo i bezrefleksyjnie, przestałam odróżniać to czego mi trzeba od tego, co pojawia się w formie natrętnego chcenia i przymusu. 

Tryb wakacyjny czas włączyć... Cisza i tylko to, ważne. A ważne są chmury na niebie, mruczenie kocicy, gotowanie obiadu z Ulubionym, Bach, rozmowa z mamą, hamak z widokiem na zieleń, poranna droga do pracy przez pusty park, karmelowe lody z morską solą...

wtorek, 12 lipca 2011

Weekend w rodzinnym domu

Pobujałam się w hamaku, pogapiłam w zieleń, wygłaskalam psa, pogadałam z mamą, zjadłam ulubioną zupę, posłuchałam cykania świerszczy... Zatrzymałam się w biegu i byłam tylko tu i tylko teraz...

niedziela, 26 czerwca 2011

Perfekcyjna Pani Domu

Mam ściereczkę zieloną (do szyb), białą i niebieską (łazienkowe), pomarańczową (do różnych takich trudniejszych przypadków), żółtą i fioletową (do wszystkiego) i teraz będę się spełniać w roli Perfekcyjnej Posiadaczki Magicznych Ściereczek :-).

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Czereśniowy brak umiarkowania

Truskawki, fasolka, kalarepka, nawet młode ziemniaki z koperkiem... Nic się teraz nie liczy. Są ukochane czereśnie, więc jem i jem i jem o każdej porze dnia (w nocy nie jem, bo do nocy zapasu czereśni nie starcza, a w sklepach nocnych co najwyżej czereśniówkę mogę kupić). Taka sezonowa namiętność, której z rozkoszą ulegam produkując kilogramy pestek i ogonków :-)