Herbata zielona, w pączku rozwijającym się w dzbanku w kwiat. Kubek do herbaty też zielony. Kot szaro-bury na turkusowo-zielonej poduszce. Za oknem biel zakryta czernią i szarością nocy. Na paznokciach lakier jak opalizujące skrzydła motyla. W głowie wyobrażone barwy nieznanego jeszcze kawałka świata, w którego kierunku już niedługo (bo miesiąc minie szybciutko, prawda?) będę lecieć...
piątek, 22 marca 2013
piątek, 25 stycznia 2013
Wańka wstańka...
Przewracam się z boku na bok, poduszka wędruję z prawej strony na lewą, razem ze mną i z poduszką wędruję po łóżku kocica. Bezsenna noc... Dopadają strachy, lęki i złość na samą siebie, że się nie przygotowałam na kryzys, potem pojawia się też złość na tych, którzy do sytuacji kryzysowej doprowadzili i sami z przyszłością zabezpieczoną pełnym kontem, patrząc w oczy mówią "więcej optymizmu!".
Wstaję, robię rumiankową herbatę, wkładam słuchawki w uszy i zostawiam za sobą rzeczywistość, wchodzę w świat z jakiegoś audiobookowego czytadła, które wpadło mi w ręce przy przeglądaniu szuflady z różnościami. Zasypiam w końcu tuż przed szóstą rano...
Teraz w głowie myśl "A właśnie, że nie! Nie dam się! Wyjdę z tego silniejsza". Zawsze tak reaguję na zły czas, na trudności, które niemal powalają, na smutki, na kryzysy. Najpierw chowam się w kącie w poczuciu bezradności i w lęku, czasem popłaczę... A potem wstaję, strząsam z siebie strach, robię mocną herbatę i... ruszam do boju :-).
wtorek, 1 stycznia 2013
poniedziałek, 29 października 2012
Życie...
Poranny miks jesieni i zimy, z błękitem nieba, ostrym słońcem, szaleństwem kolorów oszronionych liści...
Herbata w żółtym kubku...
Radość, że już niedługo do mamy pojadę...
Zapach pieczonego kurczaka...
Mruczenie kocicy...
Marzenia o podróży dalekiej...
Troska o dalekich, a jednak bliskich, którzy tam gdzie huragan...
Bacha najpiękniejsza muzyka...
Pełnia ukochana skryta za chmurami...
Wiadomość, że Chustka już gdzieś indziej...
Smutek...
Jestem...
wtorek, 4 września 2012
Jesienne zapachy
Pachnie goździkami, kardamonem, kurkumą. Kolor ma pomarańczowy. Smakuje bosko. I ciągle się jeszcze dosmacza bulgocząc na małym ogniu. Curry.
Czytam Hotel nomadów, mieszam w garnku, popijam herbatę, kot mruczy, za oknem świeci kawałek księżyca... Jesienią zapachniało :-)
Czytam Hotel nomadów, mieszam w garnku, popijam herbatę, kot mruczy, za oknem świeci kawałek księżyca... Jesienią zapachniało :-)
niedziela, 15 lipca 2012
Leniwa niedziela
Nic... Domowa niedziela. Dolce far niente. No, prawie. Ugotowałam przecież makaron z różnościami, ale skoro gotowanie to przyjemność, to czy można zaliczyć gotowanie do prac domowych? Moim zdaniem raczej należy je wpisać w radosne nicnierobienie.
W kubku herbata zielona bambusowa - jedna z 18 zielonych herbat, jakie mam w domu. Policzyłam je, z lekkim zdumieniem, dzisiaj rano, gdy szukałam zapasu tej ulubionej :-), co to skończyła się wczoraj. No tak...
sobota, 9 czerwca 2012
Jestem...
Ucieszyłam się radością przyjaciółki. Wysłuchałam. Pogadałam. A potem upiekłam ciasto. A wcześniej było śniadanie z mamą, zapach lip i jaśminu, przestrzeń bocznych dróg, śpiew ptaków w ogrodzie, ropucha w trawie i biedronka na kwiatku. Wróciłam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)