czwartek, 9 lutego 2012
Winter tea
Kwiatki, kwiatuszki, pączusie, płatki, ogonki, listki, owoce, łodyżki, jakieś dziwne cosie... Nie mam pojęcia z czego parzę zimową herbatę kupioną w dalekim kraju, na egzotycznym bazarze. Ale smakuje tak jak trzeba, słodko, gorzko, cierpko. A kubek mam w motyle :-).
środa, 8 lutego 2012
Zimno
Uspokoiłam Ulubionego, że nic się mnie nie "imnęło", zdrowa jestem, żadnego przeziębienia u mnie nie zostawił, a godzinę później poczułam łapska zimna na plecach. Czas na cudowny napój bogów, podczytany tutaj. Może do drugiego kubeczka dodam nieco prądu :-). A jutro wskoczę w najcieplejsze łapciobuty świata i żadne zimy mi nie będą straszne.
niedziela, 15 stycznia 2012
Zima...
Zupa i czekolada. Czekolada i zupa. I gorąca herbata z imbirem. Rano czarna, wieczorem zielona. Książka o Turcji. Cisza. Ulubiony weekendowo pracuje. Kocica śpi.
Weekend mógłby trwać nieco dłużej...
Weekend mógłby trwać nieco dłużej...
niedziela, 1 stycznia 2012
Na Nowy Rok... na życie...
Zajmij się nierobieniem niczego;
usiłuj nic nie usiłować;
kosztuj to, co nie ma smaku;
uważaj to, co nieważne, za ważne;
wiele razy wykorzystuj niewiele;
odpłacaj dobrem za zło;
planuj, co zrobisz, gdy będzie trudno,
gdy jeszcze jest łatwo;
rób to, co wielkie,
gdy jeszcze jest małe.
(Lao-tzu, VI w. przed Chrystusem).
usiłuj nic nie usiłować;
kosztuj to, co nie ma smaku;
uważaj to, co nieważne, za ważne;
wiele razy wykorzystuj niewiele;
odpłacaj dobrem za zło;
planuj, co zrobisz, gdy będzie trudno,
gdy jeszcze jest łatwo;
rób to, co wielkie,
gdy jeszcze jest małe.
(Lao-tzu, VI w. przed Chrystusem).
sobota, 31 grudnia 2011
Koniec roku...
Niemal cały rok w biegu, w pośpiechu, w napięciu... I ten ostatni dzień roku podobny do pozostałych, w niedoczasie ciągłym, w sprawach...
niedziela, 11 grudnia 2011
Niedzielny wieczór
Pod powiekami rozsłonecznione popołudniowe widoki wzdłuż drogi krajowej nr 7. Uszy rozpieszczane łagodnością muzycznych wyborów Marcina Kydryńskiego. Ciało zanurzone w wanilii. I jeszcze sorbet cytrynowy, dziwne owoce czegoś nieznanego w czekoladzie, pół kieliszka wytrawnego wina i herbata rumiankowa. Kocica podsypia na brzegu wanny... Absolutna harmonia niedzielnego wieczoru.
piątek, 11 listopada 2011
Ukojenie
Pierwszy, od bardzo długiego czasu, dzień kiedy wszystko jest tak, jak być powinno. Nic się zmieniło w tym co dokoła, ale zmieniło się we mnie.
Uzdrawiająca moc sprzątania i gotowania. Dom pachnie domem, w sercu spokój, w głowie cisza, a w tle mruczy cichutko najnowsza "Siesta".
Subskrybuj:
Posty (Atom)