poniedziałek, 14 marca 2011

Pomiędzy

Lubię ten czas i przestrzeń pomiędzy punktem A i punktem B, kiedy "tutaj" niespiesznie zamienia się miejscem z "tam". 

piątek, 4 lutego 2011

Zrobiło się trudno...

Daleko mi do siebie. Opancerzyłam się, schowałam głęboko... Teraz przyglądam się temu z oddalenia i próbuję sobą się zaopiekować. Mądrze zaopiekować. Jutro będzie lepiej.

sobota, 29 stycznia 2011

Niedzielny poranek...

Niespieszność niedzielnego poranka. Stacey Kent mruczy w tle, mocna herbata w kubku pachnie różami i wanilią, w zaokiennym parku jakiś pies całym sobą wyskakuje radość ze spaceru. Niebo takie pastelowe i miękko-szare. Blisko mi do siebie...

sobota, 15 stycznia 2011

Sobie choruję...

Złapało mnie przeziębienie. Dałam się złapać przeziębieniu. Albo, co najbardziej prawdopodobne, złapałam przeziębienie. 

A jak już opadła gorączka i wyszłam z łóżka, to zaczęłam się zastanawiać po co mi ta choroba była. Czemu w ten sposób musiałam się zatrzymać, na co miałam zwrócić uwagę, co ignoruję tak skutecznie, że dopiero choroba z podwójną dawką antybiotyku może mi na to otworzyć oczy? 





 

piątek, 31 grudnia 2010

Koniec roku...

Czas podsumowań...  Dobrze i zwyczajnie było w tym roku. Bez wielkich wzlotów i bez bolesnych upadków. Jedno ważne pożegnanie. Trochę wzruszeń. Kilka mądrych myśli. Sporo uśmiechu...Więcej niż kiedyś świadomości ulotności życia...

czwartek, 2 grudnia 2010

Przepis na dobry dzień

Obudzić się z innym niż zwykle widokiem z okna, zjeść na sniadanie kanapki przygotowane przez Ulubionego M., wypić herbatę z sokiem malinowym, wejść w dzień powolutku, łagodnie z Cohenem szemrzącym koncertowo, słuchać śniegu skrzypiacego pod butami i  zachwycać się bielą świata. A potem przyjśc do pracy jako pierwsza, posiedzieć w ciszy, zaplanować kolejnośc spraw i ucieszyć się, że życie jest piękne.