poniedziałek, 13 czerwca 2011
Czereśniowy brak umiarkowania
Truskawki, fasolka, kalarepka, nawet młode ziemniaki z koperkiem... Nic się teraz nie liczy. Są ukochane czereśnie, więc jem i jem i jem o każdej porze dnia (w nocy nie jem, bo do nocy zapasu czereśni nie starcza, a w sklepach nocnych co najwyżej czereśniówkę mogę kupić). Taka sezonowa namiętność, której z rozkoszą ulegam produkując kilogramy pestek i ogonków :-)
piątek, 20 maja 2011
Wakacyjnie
Wczoraj zapach skoszonej trawy i przedwieczór spędzony w parku, na ławce, z książką...
Dzisiaj śpiew wilgi o świcie...
Jutro... Kto wie?
sobota, 23 kwietnia 2011
poniedziałek, 14 marca 2011
Pomiędzy
Lubię ten czas i przestrzeń pomiędzy punktem A i punktem B, kiedy "tutaj" niespiesznie zamienia się miejscem z "tam".
piątek, 4 lutego 2011
Zrobiło się trudno...
Daleko mi do siebie. Opancerzyłam się, schowałam głęboko... Teraz przyglądam się temu z oddalenia i próbuję sobą się zaopiekować. Mądrze zaopiekować. Jutro będzie lepiej.
sobota, 29 stycznia 2011
Niedzielny poranek...
Niespieszność niedzielnego poranka. Stacey Kent mruczy w tle, mocna herbata w kubku pachnie różami i wanilią, w zaokiennym parku jakiś pies całym sobą wyskakuje radość ze spaceru. Niebo takie pastelowe i miękko-szare. Blisko mi do siebie...
sobota, 15 stycznia 2011
Sobie choruję...
Złapało mnie przeziębienie. Dałam się złapać przeziębieniu. Albo, co najbardziej prawdopodobne, złapałam przeziębienie.
A jak już opadła gorączka i wyszłam z łóżka, to zaczęłam się zastanawiać po co mi ta choroba była. Czemu w ten sposób musiałam się zatrzymać, na co miałam zwrócić uwagę, co ignoruję tak skutecznie, że dopiero choroba z podwójną dawką antybiotyku może mi na to otworzyć oczy?
A jak już opadła gorączka i wyszłam z łóżka, to zaczęłam się zastanawiać po co mi ta choroba była. Czemu w ten sposób musiałam się zatrzymać, na co miałam zwrócić uwagę, co ignoruję tak skutecznie, że dopiero choroba z podwójną dawką antybiotyku może mi na to otworzyć oczy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)